Być może, w kontekście dyskusji o biznesie literatury, warto przypomnieć co na temat związku twórczości i pieniądza miał kiedyś do powiedzenia pewien pan...
niedziela, 29 marca 2009
sobota, 28 marca 2009
To jest dobra strona wiki
[...] By the power of the word
I regain my life
I was born to know you
And to name you [...]
P. Éluard, Liberty.
Napisał
Arek
o
15:46
3
komentarz(e)
Kategorie: Autorzy, Problemy literatury, Teksty
piątek, 27 marca 2009
Biznes literatury
Niestety nie znam języka Goethego i ilekroć staję wobec potrzeby pogłębienia mojej wiedzy o literaturze niemieckiej, tylekroć sięgać muszę do anglojęzycznych stron przygotowanych specjalnie w celu prezentacji tego, co aktualnie w niemieckim życiu literackim się dzieje. Przeglądając ostatnio tego typu portale, natknąłem się na ciekawy artykuł autorstwa Thomasa Krafta. Autor analizuje w nim czynniki rozwojowe, jakim podlega współczesna krytyka literacka w Niemczech. Opisuje zjawisko zaniku profesjonalnej krytyki literackiej, tj. takiej która posiada swoją metodę, retorykę, cele, jakiś zestaw wartości mogących służyć za punkt odniesienia względnie uzasadnieniających jej istnienie. Kraft opisuje postępującą komercjalizację "biznesu literatury" i symplifikację towarzyszącej mu krytyki, unika przy tym jednak tonu katastroficznego. Co ciekawe w zasadzie niemal wszystkie argumenty przytaczane przez autora na poparcie swoich tez odnieść można do literatury polskiej - i jako takie służyć mogą za pomoc w analizie tego, co się dzieje u nas. Argumenty te wydały mi się na tyle trafne, że postanowiłem je tu wypisać, aby uświadomić sobie i innym, w jak znacznym stopniu poddawani jesteśmy "niewidzialnym działaniom" nie mającym wiele wspólnego z autentycznymi wartościami literackimi, za to sporo z działaniami typu public relations... I jeszcze raz podkreślę, iż nie przytaczam tutaj tych obserwacji by siać panikę, ale by zachęcać do samodzielnego myślenia. A tak swoją drogą: jaki interesujący temat na pracę magisterską/doktorską z zakresu socjologii literatury i jakże pouczający zarówno dla jej autora jak i jej potencjalnego czytelnika...
Kraft wymienia następujące zjawiska:
- "zniknięcie" starego typu krytyka literackiego-specjalisty kształconego pod kątem postępowania z tekstem i zajęcie jego miejsca przez dziennikarza od spraw literackich (literary journalism),
- zastąpienie pogłębionej refleksji nad tekstami i odwołań do kompetecji czytelnika arbitralnością sądów dziennikarza literackiego,
- rezygnacja z opisu i wartościowania dzieła na rzecz kwalifikowania go do aktualnych trendów (prądów),
- utrata przez krytykę normatywnej funkcji,
- szerzenie się "nowych" gatunków literackiego dziennikarstwa: portretu, wywiadu, historii z życia wziętej jako substytutów rzeczowej dyskusji nad książką,
- "zbędność" krytyki literackiej w wyniku komercjalizacji literatury, wzrost roli rynku wydawniczego,
- pojawienie się nowych form prezentacji literatury oddziałujących na czytelnika: wydarzeń literackich, festiwali pisarzy/poetów, wzmożonej działalności agentów literackich i domów wydawniczych - całej gamy zabiegów marketingowych prowadzących do dysseminacji książki,
- nowe gatunki krytyczne: porady czytelnicze, krótkie przeglądy (zamiast pełnych recenzji), rekomendacje celebrytów, itp.,
- skraca się czas dostępny krytykom czas, jaki mają na przedyskutowanie nowości ze względu na rosnącą stale prędkość, z jaką pojawiają się nowe publikacje (Kraft podaje przykład krytycznego okresu czterech do sześciu tygodni licząc od dnia wydania w jakim dzieło literackie uznane zostanie za "ważne" lub odrzucone przez publiczność literacką),
- książki niereklamowane na targach książki w Lipsku i Frankfurcie mają nikłe szanse odniesienia sukcesu marketingowego,
- roztrząsania nad aspektem estetycznym nowych utworów sprowadzają się współcześnie do operowania coraz bardziej ogólnikowymi określeniami-wytrychami,
- recenzje oceniające negatywnie utwory mają małe szanse na ukazanie się: krytykom brakuje czasu na pogłębienie refleksji, a redaktorzy czasopism nie chcąc ryzykować wolą odmówić publikacji negatywnej recenzji [rozwijając myśl Krafta określiłbym te zjawiska mianem zasady permisywizmu oraz mianem zasady politycznej poprawności],
- finansowa nieopłacalność zajmowania się krytyką (gazety w Niemczech płacą autorom omówień 35 centów za każdą linijkę tekstu, kórego stworzenie pochłania nieraz kilka dni pracy),
- ustąpienie starszej generacji krytyków z tego powodu i zajęcie ich miejsca przez młodszych, często niedoświadczonych autorów dla których podjęcie się tej pracy to często jedyna szansa na zaistnienie w światku literackim,
- niewielki zasięg krytyki - z sześciu tysięcy utworów powstających rocznie w Niemczech tylko ok. dwóch tysięcy wchodzi w krąg zainteresowań krytyków piszących dla gazet, z tego tylko część jest recenzowanych na łamach wiodących pod tym względem tytułów - tysiąc omówień ukazuje się rocznie we "Frankfurter Allgemeine", a pięćset w "Süddeutsche Zeitung",
- współczesna krytyka literacka jest mało innowacyjna, staje się coraz częściej narzędziem public relations zamiast wypełniać swą funkcję podtrzymywania dyskusji o literaturze.
Źródło: Goethe Institut.
Napisał
Arek
o
20:47
10
komentarz(e)
Kategorie: Problemy literatury
poniedziałek, 23 marca 2009
Derrida/Blanchot
Prawdą jest, że decydujące znaczenie miało dla mnie dzieło Blanchota. Początkowo, zajmując się zwłaszcza jego tekstami krytycznymi i teoretycznymi, sądziłem, że zdołałem przyswoić sobie, uwewnętrznić, wchłonąć jego dokonania i przenieść je do własnego dzieła, oczywiście używając odmiennego języka. W pewien sposób myślałem, że przeczytałem Blanchota. I nagle, całkiem niedawno, kilka lat temu [Wyznanie Derridy pochodzi z 1979 roku], przeczytałem go w sposób, w jaki nigdy jeszcze nie udało mi się go czytać, a który nazwałbym - jeśli to możliwe - d o ś w i a d c z e n i e m [podkr. M.P.M]. Zacząłem czytać, czytać na nowo niektóre z Blanchotowskich opowieści [récits] i odkrywać teksty, o których myślałem, że są już przeze mnie przeczytane, a których jednak, jak się okazało, nigdy dotąd nie udało mi się przeczytać. Muszę powiedzieć, że w przypadku opowieści lub fikcji Blanchota (słowa te są nie na miejscu, nie wiem jednak, jakich mógłbym użyć) wydawało mi się, że otwiera się dzięki nim pewna przestrzeń o wiele trudniejsza do opanowania i przyswojenia niż pewien typ Blanchotowskiej dyskursywności, o której myślałem, że została przeze mnie przyswojona z jego tekstów teorytyczno-krytycznych.
M.P. Markowski, Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura, Kraków 2003, s. 137-138. Przekł. Markowskiego wg The Ear of the Other [Lincoln 1988].
Napisał
Arek
o
15:44
0
komentarz(e)
Kategorie: osobiste, Problemy literatury, Wypisy z lektur
środa, 18 marca 2009
Maurice Blanchot Wiki
Niektórzy z Was już się pewnie domyślają, "gdzie byłem, jak mnie nie było". Otóż założyłem stronę wiki poświęconą twórczości Blanchota i badaniom nad nią. Jak na "spontan" i ledwie tydzień pracy, efekt wydaje się dosyć zachęcający. Oczywiście to jeszcze nie koniec - trzeba dodać trochę materiałów: przede wszystkim tłumaczenia artykułów krytycznych, ułożyć kalendarium, dotrzeć do przekładów tekstów Blanchota rozproszonych po czasopismach... Nie dysponuję prawami autorskimi, więc przytaczać będę tylko fragmenty na prawie cytatu, dając odnośniki do źródeł. Teksty obcojęzyczne zamierzam zastąpić własnymi przekładami (całość lub fragmenty), ale nastąpi to stopniowo.
http://maurice-blanchot.wikidot.com/
Celem strony jest rozpowszechnienie znajomości myśli i dzieł tego autora w Polsce. W ostatnich dniach wydano u nas powieść Tomasz Mroczny, więc to jest chyba dobry moment do uruchomienia strony. Pracowałem w wielkim pośpiechu, więc błędy (rzeczowe, językowe) na stronie mogą być... - jeśli jakieś zauważycie, to dajcie znać. Co do szaty graficznej, to jej surowość nie jest przypadkowa - kolorystyka nawiązuje do problematyki śmierci oraz symboliki kolorów, spotykanej w prozie Blanchota. Typ czcionki można zmienić, jeśli wydaje się nieodpowiedni. Jeśli macie ochotę coś doradzić, podesłać jakieś materiały lub po prostu uczestniczyć w tym projekcie, to po prostu kliknijcie w menu bocznym strony link "Logowanie" i postępujcie zgodnie z instrukcją. Zapraszam.
Co wiemy o Maurice Blanchocie? [pisane ku zachęcie]
- jest jednym z najbardziej enigmatycznych i tajemniczych pisarzy francuskich XX w.,
- był z wykształcenia filozofem, ale uprawiał literaturę,
- żył na burgundzkiej prowincji i bardzo rzadko pojawiał się publicznie,
- zachowały się tylko cztery fotografie autora: trzy z czasu młodości i jedna z czasu starości,
- przyjaźnił się z Emmanuelem Levinasem,
- przed II wojną św. i w jej trakcie pisywał dla pism skrajnie prawicowych,
- w 1944 r. omal nie został rozstrzelany przez hitlerowców,
- brał udział w demonstracjach paryskiego maja '68,
- zarzucano mu antysemityzm, który wyrażał się m. in. tym, że w czasie wojny... ukrywał żonę Levinasa i Paula Levy, ratując ich przed śmiercią,
- w l. 60-tych razem z Derridą czytał poezję Mallarmego,
- do bliskich przyjaciół Blanchota należeli oprócz Levinasa i Derridy, również Georges Bataille i Pierre Klossowski, a więc ścisła czołówka europejskich myślicieli w połowie ubiegłego stulecia,
- jego twórczość literacka ma charakter samorodny, ale istnieją między nią a europejską poezją hermetyczną, surrealizmem, nową powieścią i postmodernizmem głębokie związki.
Napisał
Arek
o
16:21
11
komentarz(e)
wtorek, 10 marca 2009
"Nowy" Blanchot
Na stronie Biura Literackiego znalazłem zapowiedź "nowego" Blanchota (naturalnie w przekładzie Anny Wasilewskiej). Książka ukaże się 16 marca 2009. Tom zawiera dwa teksty publikowane już w numerze tematycznym LnŚ z 1996 (pierwsze 8 rozdziałów Tomasza Mrocznego oraz fascynujące Szaleństwo dnia). Porównanie wersji z LnŚ wskazuje, że jest to dokładnie ta sama wersja (brak zmian w tekście). A zatem tylko 13 lat zajęło znalezienie wydawcy skłonnego podjąć ryzyko wydania tego autora (jeśli nie liczyć książki o Blanchocie wydanej w niedawno przez Krytykę Polityczną). Naprawdę niewiele! (Wybaczcię mi tę ironię).
Tempo w jakim w Polsce ukazują się kolejne książki Blanchota jest podobne do tego z jakim buduje się u nas autostrady. Obawiam się, że kolejnych zbiorów mogę już nie doczekać. A gdyby tak chociaż zebrać ze starych czasopism i antologii teksty już przełożone, dołożyć kilka krótkich ale istotnych z bardzo bogatej twórczości krytycznej francuskiego filozofa i wydać jako Wybór pism, który chociaż częściowo wypełni puste miejsce po jego myśli w polskiej literaturze? Pomysł moim zdaniem - wart rozważenia.
Podsuwam zatem parę odnośników:
- Doświadczenie Prousta (w antologii Proust w oczach krytyki światowej, 1970),
- Fundamentalna nieprzywoitość (w Antologii współczesnej krytyki literackiej we Francji, 1974),
- Porażka Baudelaire'a ("Poezja", 1971),
- Opowiadanie i skandal ("Literatura na Świecie", 10/1985),
- Michel Foulcault, tak jak go widzę ("Colloquia Communia", nr 1-3/1988).
- Śmiech bogów ("Sztuka i Filozofia" 18/2000)
Napisał
Arek
o
22:27
2
komentarz(e)
Kategorie: Teksty
niedziela, 8 marca 2009
Jaspers po latach
Nastrój przyjaciół zgromadzonych wokół Sokratesa w jego przedśmiertnych godzinach to przedziwna mieszanina rozpaczy i pogody ducha. Łzy i niepojęte szczęście przenoszą ich w niezrozumiałą rzeczywistość. Nie potrafią pogodzić szczęścia wiary odczuwanego wraz z Sokratesem: bezgranicznym bólem, wynikającym ze straty tej niepowtarzalnej osoby.
Zabrania przyjaciołom lamentowania. „Odejść należy w skupionym milczeniu. Zamilknijcie więc i bądźcie razem". Wspólnota opiera się bowiem, według Sokratesa, na spokojnym trwaniu; rozpacz nie łączy. Ksantypę żegna przyjaźnie, zawodzenie stało mu się obce. Duchowe wzloty możliwe są w myśleniu — dopóki możliwe jest jego spełnienie, nie w bezmyślnym oddaniu się bólowi. To prawda, że jako ludzie jesteśmy w swym empirycznym bycie obezwładniani przez ból i lamentujemy. W przedostatniej chwili musi to jednak ustać, aby w ostatnim momencie zmienić się w spokój i aprobatę zrządzeń losu. Wybitnym przykładem jest tutaj Sokrates: niszczącemu bólowi towarzyszy wielki, pełen miłości, otwierający duszę spokój. Śmierć staje się nieistotna; nie zakrywa się jej, ale właściwym celem życia nie jest śmierć, lecz dobro.
Podczas gdy Sokrates w obliczu śmierci wydaje się już bardzo oddalony od życia, on jednak z miłością przybliża się do każdej drobnej ludzkiej rzeczywistości, także dobroci i troski strażnika więziennego. Myśli o tym, co należy uczynić: „Wydaje się przecież rzeczą lepszą naprzód się wykąpać, a potem wypić truciznę i nie robić zachodu kobietom, żeby trupa myły".
Patos ustępuje miejsca rzeczowości i żartom, które są emanacją spokoju. Spokój wewnętrzny Demokryta sytuuje się w bardziej beztroskiej płaszczyźnie, dzielnego, samoograniczającego się i samoświadomego człowieczeństwa. Nie doświadczył on takich wstrząsów, jakie zrodziły w Sokratesie inny, głębszy i bardziej świadomy spokój. Sokrates jest wolny wolnością wynikającą z pewności w swej niewiedzy, odnośnie do tego, w imię czego zaryzykował całe życie, a następnie śmierć. Fedon wraz z Obroną i Kritonem należy do niewielunie zastąpionych dokumentów ludzkości. Ludzie parający się filozofią w starożytności czytali go do późnych stuleci i uczyli się z niego umierać w spokoju i zgodzie ze swoim losem, nawet jeśli niósł on nieszczęście. Nie sposób nie dostrzec chłodu tego rodzaju postawy. Niemożliwa jest jednak lektura tych pism bez intelektualnego wzruszenia. Znajdujemy tutaj wymaganie pozbawione fanatyzmu, największe możliwości niezakorzenione w moralności, otwartość na jedyny element konieczności [das Unbedingte]. Przed jego osiągnięciem człowiek nie powinien poddawać się rezygnacji, w nim bowiem może spokojnie żyć i umrzeć. (s. 21-22)
7. Oddziaływanie myśli sokratejskiej: Śmierć Sokratesa pociągnęła za sobą gwałtowny rozwój jego filozoficznego oddziaływania. Krąg jego przyjaciół w obliczu tego strasznego wydarzenia podjął się przekazywania wiedzy o Sokratesie, świadczenia o nim i filozofowania w duchu sokratejskim. Powstała literatura sokratejska, a jej najwybitniejszym przedstawicielem jest Platon. Przepowiednia Sokratesa, iż jego przyjaciele nie będą spokojni, sprawdziła się. Choć on sam nie pozostawił po sobie żadnego dzieła, nauki, a tym bardziej systemu, rozpoczął się najsilniejszy ruch w dziejach filozofii greckiej — ruch trwający do dzisiaj.
Warto jednak pamiętać: Sokrates nie znajduje jednoznacznego odbicia w swych uczniach. Nie powstaje jedna szkoła, lecz rodzi się wiele szkół. Wszystkie upatrują swych źródeł w Sokratesie. Urzeczywistnia się świat możliwości myślowych wzajemnie sobie przeczących. Sama postać Sokratesa staje się różnorodna. Wspólne dla wszystkich jest jedynie doświadczenie własnej przemiany w spotkaniu z Sokratesem. To, co rozpoczęło się wraz z jego śmiercią, co zaś nigdy nie ustało, to nieusuwalna różnorodność jego oddziaływania, do dziś uniemożliwiająca jednomyślność w kwestii sokratejskiej rzeczywistości. (s. 25)
[...]
Oddziaływanie Sokratesa to całkowite wyzwolenie i jednocześnie tajemnica myślenia. Od jego czasu niemożliwa stała się naiwność wiedzy dla kogoś, kto został wprowadzony w tę tajemnicę. Wyzwolone myślenie stało się tymczasem istotną w sobie kwestią. Dążenia, aby oprzeć swe życie na tym, co staje się jasne w myśleniu i tylko w myśleniu, aby wiarę w rozum uczynić źródłem i miarą, nie można zrealizować przez osiągnięcie zdolności myślenia jako rozeznanej i dostępnej techniki. Co prawda, zrozumienie procesów myślowych pozwoliło w efekcie rozróżnić, wyjaśnić i niejako udostępnić operacje logiczne, a tym samym umożliwiło podniesie niezdolności myślenia, ale zawsze pozostaje rozległa istota myślenia, bez której wszystko ujęte tylko w karby logiki staje się bezsensowną techniką pośród różnorodnej wiedzy pozbawionej przewodnika. Myślenia nie można sprowadzić do doskonałej kontemplacji procesów myślowych.
Myślenie filozofów presokratejskich miało naiwny charakter; sofistyczna kontemplacja myślenia posiadała refleksyjną postać. Sokrates przeniknął obie w jasnej formie, która była nową, wspaniałą naiwnością, umożliwiającą od jego czasów życie człowiekowi, który zostaje sobie podarowany poprzez akt [samo] przygotowania [dasSich-bereit-Machen]. Sokrates nie dążył w formie przejętej od sofistów do prowadzenia nieograniczonej refleksji, do analizy istoty człowieka [die menschliche Substanz], lecz do urzeczywistnienia i obudzenia istoty myślenia, nawet w działaniu wewnętrznym.
[…]
Myślenie sokratejskie to myślenie bez granic, ukierunkowane na poszukiwanie prawdy, stykające się z nią jedynie w postaci świadomej niewiedzy, oparte na wierze, iż prawda i rzeczywistość objawią się w rzetelnym myśleniu. Dlatego też ów proces myślowy dokonuje się w obszarze będącym czymś więcej niż tylko myśleniem. Myślenie jest odpowiedzialne za to, by usłyszeć to coś więcej, i jest winne, jeśli zostaje zredukowane wyłącznie do rozważania pojęć i niekończącej się gry nimi. (s. 32-33)
Karl Jaspers, Autorytety. Sokrates, Budda, Konfucjusz, Jezus, Przełożyli Przemysław Bentkowski i Robert Flaszak, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000.
Fragmenty pogrubioną czcionką pochodzą ode mnie - Arek.
***
Jaspersa czytałem po raz pierwszy w moich czasach licealnych, gdzieś na początku lat 90-tych. Po polsku dostępne było wówczas (o ile pamięć mnie nie myli) tylko Wprowadzenie do filozofii - cieniutka książeczka, doskonała jako rzecz wprowadzająca w arkana filozofii. Wprowadzenie nie było pisane z punktu widzenia historyka filozofii (i całe szczęście), ale jej praktyka. Nie przeszkadzało mi wówczas subiektywne i psychiatryczne spojrzenie autora (i do dziś nie przeszkadza), nie przeszkadzały odniesienia do różnych form tego, co niektórzy zwą mistycyzmem. Pamiętam jednak, że nie zgadzałem się ze społecznymi implikacjami myśli Jaspersa - wydawały mi się one zbyt - jakby to ująć - "ugodowe", pacyfistyczne. Natomiast jego wizja filozofii jako "wiary filozoficznej" (czytając Jaspersa koniecznie należy zwrócić uwagę na powiązania jego myśli z buddyzmem), wydawała mi się niezwykle pociągająca - ustanawiała ona na nowo połączenia zazwyczaj w filozofii negowane lub niedostrzegalne.
Jaspers czytany po latach jest wciąż zaskakujący. Jego myślenie nacechowane jest niewzruszonym spokojem. Zupełnie inaczej niż u Sartre'a czy Camusa, których styl jest znacznie bardziej dramatyczny i gwałtowny w wyrazie. Zupełnie tak, jakby dwaj pierwsi kształcili się na filozofach niemieckich, a Jaspers był kontynuatorem filozofii francuskiej (rozumianej tu jako synonim filozofii racjonalnej). Dychotomia pojęć cywilizacji (tradycja francuska) i kultury (tradycja niemiecka) Norberta Eliasa zdaje się nie mieć tu zastosowania (wzajemne influencje filozofii niemieckiej i francuskiej to osobny - obszerny temat, którego obszerność - jako laika w tej kwestii - mnie przeraża).
W tekście o Sokratesie przekonująco brzmią wątki krytyki myślenia naukowego upadłego do poziomu pustej gry pojęciami, kwestie ogólnego znaczenia myśli sokratejskiej, wewnętrznych sprzeczności w obrębie tej tradycji, proroctwo dotyczące stanu wiedzy pozbawionej "przewodnika", tj. instancji do której można się odwołać po dojściu do pewnej granicy w filozofowaniu. Jaspers to jest filozof do którego należy sięgać po chwilach "nihilistycznego" zwątpienia, gdyż przywraca on poczucie równowagi.
W słowach Jaspersa o intelektualnym wzruszeniu wynikającym z lektury dialogów Platona znajduję potwierdzenie moich własnych czytelniczych reakcji z lektury Platona. (Obronę uważam za najbardziej poruszający tekst filozoficzny jaki czytałem w całym swoim życiu). To, co wtedy odczuwałem, Jaspers nazywa w szkicu o Sokratesie "przemianą". Powtarzając za filozofem: zostałem sobie podarowany. Tylko co począć z tą myślą?
Napisał
Arek
o
15:09
0
komentarz(e)
Kategorie: Autorzy, Problemy literatury, Wypisy z lektur
niedziela, 1 marca 2009
Karząca ręka pisarza
Kochi, bohater jednego z opowiadań, czyta “Rury” niejakiego Etgara Kereta i pastwi się nad ich autorem. W końcu odbiera mu pan głos. Czy często postaci wymykają się panu spod kontroli?
[E. Keret:] Zazwyczaj traktuję pisanie bardzo poważnie. W moich opowiadaniach nie ma prawa zdarzyć się nic, nad czym mógłbym stracić kontrolę. Na przykładzie Kochiego pokazałem innym postaciom, jakie kary grożą za niesubordynację.
z wywiadu Etgara Kereta dla "Dziennika" (2007)
Napisał
Arek
o
23:19
1 komentarz(e)
Kategorie: Problemy literatury

