Miłość jest jedynym, o czym mam pojęcie (S. Kierkegaard).
Znałem ową dziewczynę, której dzieje stanowią główną treść dziennika. Czy uwiódł więcej dziewcząt, nie wiem. Jego notatki mówią, że tak. Ale trzeba pamiętać, że ten człowiek posiadał zbyt wiele energii duchowej, aby być uwodzicielem w zwykłem znaczeniu. Widać też z dziennika, że jego pragnienia zwracały się ku rzeczom wprost błahym; tak np. zadowalał się ukłonem i za nic w świecie nie przyjąłby niczego nad to od dotyczącej osoby, bo dla niego ukłon był u niej najpiękniejszy. Przy pomocy swych niezwykłych zdolności umiał zaciekawiać i pociągać ku sobie dusze niewieście, ale nigdy nie zadał sobie trudu, aby którą z nich posiąść. Jedynym jego dążeniem było rozbudzić namiętność i doprowadzić ją do owego stanu anarchii, w którym kobieta rzuca się w odmęt, gotowa na wszystko. A dopiąwszy tego, zrywał wszelkie stosunki, usuwał się od swej ofiary, nie wspominał ani słowem o miłości, nie ponawiał zaklęć i przyrzeczeń. Nieszczęśliwa popadała w chaotyczny wir najsprzeczniejszych uczuć; na przemian ogarniała ją rozpacz i nadzieja; nie szczędziła mu wyrzutów, a po chwili przebaczała i zapominała o wszystkim, aby w końcu poddać się uczuciu rozpaczliwej wątpliwości, czy jego miłość i jej tęsknota nie były tylko snem i urojeniem. Nie mogła się zwierzać nikomu, bo właściwie nie miała się z czego zwierzać. Można opowiedzieć przyjaciółce sen, ale to, co szarpało jej duszę, nie było snem i nie było rzeczywistością; ilekroć chciała dać odpocznienie znużonej myśli, wyspowiadać się ze swej serdecznej męki, rozwiewało się i znikało wszystko. I nie ma człowieka, który by potrafił zdać sobie sprawę z takiej duchowej rozterki, a przecież wielu ugina się pod jej ciężarem i marnie ginie. Ofiary tego rodzaju namiętności znajdują się w niezwykłym położeniu. Nie są to nieszczęśliwe dziewczęta odsunięte od towarzystwa lub żyjące w ciągłej trwodze, że towarzystwo je odepchnie. Żyją w zwykłych, pozornie normalnych warunkach, szanowane jak dawniej, a jednak są inne, zmienione, niezrozumiałe dla siebie samych, niepojęte dla innych. Życie ich nie złamało i nie zwichnęło, a jednak czują wielką mękę, czują, jak znikają i marnie giną dla świata i bliźnich i na próżno wysilają się rozpaczliwie, żeby się odnaleźć (S. Kierkegaard, Dziennik uwodziciela).
W 1840 r. Søren Kierkegaard zaręczył się z Reginą Olsen, 18-letnią córką radcy państwowego Olsena. W niespełna rok później zaręczyny zostały zerwane.
Kierkegaard wyjechał do Berlina, a po powrocie do Kopenhagi wiódł osobliwy żywot dziwaka, birbanta i wroga kościoła protestanckiego. Artykuł Lukácsa, pochodzący z bardzo starej, lecz wciąż bardzo zajmującej książki
Dusza i formy (1910) jest próbą zrozumienia życia pisarza w kontekście jego związku z Reginą Olsen. Po roku od wyjazdu i zerwania zaręczyn Regina wyszła mąż za jednego z dawnych wielbicieli.
Lecz teraz minęło i już jej nie chcę widzieć. Gdy dziewczyna odda wszystko, słabnie, straciła wszystko; bo niewinność jest u mężczyzny momentem negatywnym, u kobiety treścią i rdzeniem istoty. Teraz wszelki opór jest niemożliwy, a póki ten istnieje, miłość jest piękna, a gdy ustał, miłość jest słabością i czczym mamidłem. Nie chcę, aby mi mówiono o tym moim z nią stosunku; straciła już swoją woń, a czasy minęły, w których to dziewczęta z rozpaczy za niewiernym kochankiem zamieniały się w heliotropy. Nie pożegnam się z nią; nie ma dla mnie nic wstrętniejszego nad łzy kobiece: zmieniają one wszystko, a przecież nic nie oznaczają. Kochałem ją; lecz odtąd już mojej duszy zajmować nie może. Gdybym był bogiem, uczyniłbym dla niej to, co Neptun uczynił dla pewnej nimfy: zamieniłbym ją w mężczyznę (S. Kierkegaard, Dziennik uwodziciela).
Wśród biografów i badaczy dzieła Kierkegaarda panuje przekonanie, iż pisarz w sposób poetycki stworzył swą relację z Reginą. Związek ten posłużył mu do wypowiedzenia swojej własnej prawdy. Zerwanie nastąpiło mimo, iż oboje kochali się z wzajemnością, także po zamążpójściu Reginy. Świadczy o tym jej wypowiedź po śmierci Sørena i po jej zapoznaniu się z treścią pism pośmiertnych pisarza: Pisma te stawiają nasz związek w nowym świetle, w świetle, w którym i ja chwilami go widziałam, ale moja skromność zabraniała mi uważać to za prawdę. Tam jednak zawsze sprowadzała mnie, wciąż od nowa, moja niewzruszona wiara w niego.
A Kierkegaard? Jego ideał miłości - zdaniem Lukácsa - to miłość platońska, ideał miłosny rycerskiej ascezy znany ze średniowiecza. Kochający w jego wizji powinien uznać, iż nic mu się nie należy. W jego wizji miłość jest uczuciem idealnym, bliskim postawie trubadurów; jest ona podszyta religijnością (Bóg miłością absolutną). Kierkegaard to Sokrates w wydaniu uczuciowym - pisze Lukács. Interpretator pism duńskiego filozofa zauważa spostrzegawczo, iż cechą filozofii Kierkegaarda jest stałe podkreślanie jakościowej rozdzielności wszystkich rzeczy i postrzeganie wszystkich rzeczy w ostrym rozdzieleniu (miałby o tym świadczyć na przykład podział na trzy fazy życia – te „typowe kręgi możliwości”: faza estetyczna, etyczna i religijna). W oparciu o pisma Kierkegaarda daje Lukács piękne określenie egzystencji: egzystować znaczy być odmiennym, różnić się. W tekście Lukácsa znalazłem potwierdzenie moich niepewnych przypuszczeń, że romantyczna uczuciowość żyje w Kierkegaardzie razem z ostrością psychologicznego spojrzenia.
Lukács o immoralizmie Dziennika uwodziciela: w pismach erotycznych Duńczyka dominuje bezcielesna zmysłowość i ociężały, programowy brak sumienia. Życie erotyczne jest tu przedstawione jako pogląd na świat (i nic więcej). Jest to dla niego niezrealizowana możliwość (Kierkegaard był osobowością zbyt analityczną, by działać). Jego koncepcja uwodziciela jest całkowicie abstrakcyjna i absolutna (tak jak idea platońska). Budzi on w kobiecie co najwyżej uczucie obcości i śmieszności.
Uwodziciel to gest Kierkegaarda wobec Reginy Olsen. Pisarz uczynił ze swego życia pewną formę w teatrze życia. I teraz najważniejsze: w interpretacji Lukacsa związek z Reginą Olsen był jedynie stopniem na drodze do miłości Boga. Świadome jej porzucenie wzmacniało jego religijność przez wyrzuty sumienia. Niewierność Kierkegaarda zawiodła go do ideału – zbawił się przez grzech. Podobnych dróg do świętości szukało po nim wielu. A schematem interpretacyjnym Lukácsa posłużył się później Jean-Paul Sartre w swojej książce o Jeanie Genecie (Święty Genet, aktor i męczennik).
Na podstawie: G. Lukács, Forma roztrzaskana o życie: Søren Kierkegaard i Regine Olsen, pierwodruk: Die Seele Und die Formen (1910), polski przekład: G. Lukács, Pisma krytyczno- teoretyczne 1908-1932, wybór i wstęp S. Morawski, Warszawa 1994